• Catch the PLANE & get INSANE

Medytacja zmienia życie

Aktualizacja: paź 17

Zastanawialiście się kiedyś o co tak naprawdę chodzi z tą całą medytacją?

Czym ona jest i jakie ma działanie? A może chcieliście spróbować, ale zawsze kończyło się dekoncentracją w wyniku czego ten zamiar z czasem odchodził w dal?


Na moim przykładzie i przykładach osób, które znam przekonam was, że medytacja może zmienić i uleczyć wszystko, a do tego sprawić że będziecie przyciągać jedynie pozytywne zdarzenia i ludzi!



Na początku chciałabym zacząć anegdotką z mojego życia.


W 2016 roku Pani neurolog oznajmiła mi, że mam początki nerwicy lękowej.


W 2009 roku miałam lekki atak serca, malutki.

Podczas gry w kosza nagle zaczęło mi dygotać serce, zrobiło mi się ciemno przed oczami i chwilowo się wyłączyłam. Po tym incydencie zdażyło się to jeszcze kilka razy w przeciągu kilku lat. Zazwyczaj działo się to podczas sportu, lub większego wysiłku, a że piłam dość duże ilości napoji energetycznych, to myślałam, że one są przyczyną ataków, więc nawet nie dzieliłam się z nikim tym co się działo.


W roku 2014 zrobiliśmy ze znajomymi wypad do lasu poza miastem, skąd przez atak prędko musiała mnie zgarnąć Mama, z którą pojechałyśmy do szpitala. Wszystkie wyniki, w tym EKG, wyszły idealnie, ale lekarz przepisał mi lek, który miałam brać w razie takiego ataku.


Od roku 2015 roku zaczeło się to nasilać. Zdarzały się częściej i były mocniejsze.

Doszło do tego, że pewnego dnia kiedy pracowałam na Lanzarote, podczas próby zemdlałam. W tym samym sezonie, nie długo po tym incydencie nie byłam w stanie przez nie w pełni uczestniczyć w show, co za tym idzie prawidłowo wykonywać swojej pracy. Szef wysłał mnie do kardiologa, do którego nie udało mi się dotrzeć z przyczyn osobistych.


W 2016 roku, kiedy przyleciałam do Polski między podróżami poszłam na imprezę.

Weszłam, usiadłam przy stole, po czym z nikąd dopadł mnie niewiarygodnie mocny atak, jak nigdy wcześniej. Nie miałam przy sobie leków, wszyscy byli spanikowani i nie wiedzieli co robić. Jeden znajomy, który przy mnie siedział myślał, że umieram, dosłownie. Na szczęście byłam nie daleko od domu, więc kazałam im dzwonić po Mamę, która w trybie natychmiastowym zjawiła się z lekiem, po czym odeskortowała mnie do domu.

Zmierzyła mi ciśnienie, które było niepokojące wysokie, a puls dwukrotnie przekroczył normę.

Na drugi dzień miałam jechać do pracy do Francji. Wstałam, zebrałam się i ruszyłam na dworzec. Po drodze, kolejny atak. Zawróciliśmy i niestety nie byłam w stanie już jechać...


Mój pobyt w Polsce się wydłużył...


Chodziłam po lekarzach, specjalistach, miałam wszelkie badania, holtery, aż w końcu podejrzenie o niedomykalność zastawki przy aorcie...


Pewnego dnia Mama wzięła mnie do neurologa. Opisałam dokładnie objawy i Pani bez wachania rzuciła diagnozę (z którą się oczywiście nie zgadzałam, bo przecież zawsze byłam spokojna, ja i nerwica? pfff... nie, nieee...) Pani doktor przepisała mi kuracje i krótko po tym wyleciałam na kolejną przygodę. Ataki pojawiały się, choć już w mniejszym natężeniu.


Czas na sedno! Odkąd medytuję, ani razu nie miałam ataku, a kiedy czuję że jest blisko jestem w stanie go całkowicie wykluczyć.

Medytacja mnie uzdrowiła!



Czym jest medytacja?


Bardzo dużo osób myli medytację z autohipnozą, co jest ogromnym błędem.

Podczas medytacji jesteśmy całkowicie świadomi i mamy pełną kontrolę nad swoim umysłem, w przeciwieństwie do autohipnozy, gdzie zmieniamy nasz stan świadomości i wchodzimy w nieświadomy trans.



Co jest celem medytacji?


"Kontroluj swoje myśli, ommm..."

Nie. Celem nie jest zapanowanie nad swoimi myślami, ale opanowanie sztuki polegającej na tym, że myśli płyną wolno, podczas gdy my jedynie biernie się im przyglądamy. Widzimy je ale ich nie dotykamy, jak wodospad który podziwiamy z oddali, lecz nie wchodzimy pod jego strumień.

Nie kontrolujemy ich, tylko nie pozwalamy im kontrolować nas.

W medytacji chodzi o dążenie do całkowitej obecności w danej chwili - doświadczenia jej, odczucia i uzmysłowienia.



Kiedy mogę powiedzieć, że udało mi się osiągnąć ten cel?


Udana medytacja jest kwestią indywidualną.

W moim przypadku pierwsza sesja, która naprawdę połączyła mnie z chwilą obecną jednocześnie uwalniając umysł, miała miejsce po około 8 miesiącach regularnej medytacji. To było coś niesamowitego, nie do opisania słowami, niepowtarzalne.

Każda medytacja ma swój unikatowy charakter i jest nie zastąpiona, ale tą pierwszą pamięta się przez długi czas.

Może wam się wydawać, że opanowaliście już sztukę medytacji, a tak naprawdę będziecie jeszcze daleko od celu. Jednak kiedy naprawdę wam się to uda to będziecie dokładnie wiedzieli, w którym momencie się to wydarzyło.

Jestem tego pewna.



Jak zacząć medytować?


Jest wiele sposobów:

poprzez wcześniejsze książkowe dokształcanie, audiobooki, poradniki...

Ja zaczęłam z youtubem, chyba najleszpsza z opcji. Pamiętam to jak dziś.


Nigdy nie byłam rannym ptaszkiem (nadal nie jestem), ale pewnego dnia pracując w Connecticut wstałam o 5 nad ranem, wzięłam matę, telefon i poszłam nad jezioro sama nie wiedząc co będę właściwie robiła,

Było to podczas mojej pierwszej przygody w Stanach. Dużo się działo, było mi ciężko, a pomysł z medytacją przyszedł znikąd. Chciałam zabrać się za poranną jogę, ale sama nie wiem dlaczego wpisałam w wyszukiwarce "medytacja".

Kliknęłam pierwszy lepszy filmik, założyłam słuchawki, siadłam w pozie, która kojarzyła mi się z medytacją i zaczęłam. Zaczęłam słuchać i podążać za wytycznymi, które dawał lektor. Po pierwszej kilkuminutowej sesji czułam się zrelaksowana, ale i rozczarowana, nie tak wyobrażałam sobie tą całą magiczną medytację.

Dopiero z czasem, po uzupełnieniu braków w wiedzy na ten temat i regularnej praktyce zrozumiałam, że podejmując się medytacji nie można niczego oczekiwać, po prostu trzeba być obecnym.



Jak medytacja może zmienić życie?


Po pierwsze nic nie połączy nas z naszym wewnętrznym ja, tak jak medytacja.

Odnajdujemy prawdziwych siebie i zaznajemy spokoju w najczystszej postaci.

Zmiana jaką możemy zauważyć, zależy jedynie od nas samych;

od czasu i zaangażowania jakie włożymy w tą drogę.



Każdy z nas ma jakieś zmartwienia, jakiś poziom stresu i lęki. Każdy.

Nawet Ci, którzy stanowczo temu zaprzeczają (jak ja kiedyś).

Jedni w większym stopni inni w mikroskopijnym, ale mamy je.


Medytacja pomaga ukoić lęki poprzez ich akceptację i odnalezienie prawdziwego źródła, które czasami może się bardzo różnić o tego, które uważamy za główne.

Pomaga zrozumieć każdą z emocji jaką odczuwamy. Trochę jak studiowanie siebie samego. Poddajemy się pełnej obserwacji, początkowo rozkładamy sytuacje na czynniki pierwsze, a później analizujemy każdą z nich z wyjątkową dokładnością. Z czasem sytuacja, zamienia się w analizę dnia obecnego, później w inny etap życia, a z czasem w całą naszą egzystencję.



Medytacja otwiera naszą intuicję, nasze trzecie oko.

Każdy posiada ten dar, tylko jest to dar, który trzeba rozwijać i pielęgnować.

Zaniedbany słabnie.

Osobiście ufam swojej intuicji odkąd pamiętam, bezgranicznie.


Nie raz wyprowadziła mnie na niechciane szlaki, ale nigdy mnie nie zawiodła. Na końcu każdego szlaku zawsze czekała nagroda albo lekcja.

Podczas podróży rozwijałam ją i doskonaliłam, codziennie się nią kierując.

Mogę powiedzieć, że była dla mnie instynktem przetrwania i jestem pewna, że uchroniła mnie od wielu niebezpieczeństw.

Kiedy zaczęłam medytować i jeszcze bardziej koncentrowałam się na moim trzecim oku, zauważyłam jak niesamowite połączenie między wszechświatem a indywidualną energią możemy osiągnąć.

Załóżmy, że na co dzień korzystałam z 40% mojej intuicji, a podczas medytacji potrafiłam aktywować ją do 80%.

Nie jednokrotnie właśnie w ten sposób, podczas medytacji, udawało mi się podejmować ciężkie decyzje, jak wybór ścieżki życiowej, zawodowej, czy uczuciowej.



Medytacja leczy.

Nie tylko umysł, ale i ciało.

Pamiętajmy, że to nasz umysł kontroluje ciało, a nie nasze ciało umysł. W związku z czym człowiek jest w stanie naprawdę wiele zrobić i wykroczyć poza "normy" jakie nam przypisano. Gorączka, migrena, nerwobóle, czy zwykły ból? Medytacja sobie z tym poradzi.

Nie jednokrotnie udało mi się ukoić migrenę poprzez medytację, czy zbić gorączkę, co za pierwszym razem było dla mnie bardzo szokujące. Poczułam się jakbym miała nadprzyrodzoną moc!

Najlepsze jest to, że każdy z nas ją ma, jedynie trzeba do niej dotrzeć.


Nerwobóle są dla mnie nową przypadłością, bo pojawiły się na początku tego roku, więc najpierw musiałam je zrozumieć i przeanalizować, zanim mogłam sobie pomóc. Po czasie, podczas medytacji w ruchu, udało mi się lokalizowanie źródła nerwobóli i ukojenie ich.


Trzeba pamiętać, że medytacja nie działa jak antybiotyk, który przyjmujemy jednorazowo przez pewien okres czasu, po czym zdrowiejemy i już nie musimy się borykać z bólem, czy chorobą. Medytacja to codzienna droga, która doprowadzi nas do celu i utrzyma w formie jedynie wtedy, kiedy będziemy systematyczni i sumienni. Każda przerwa, zboczenie z tej drogi będzie nas kosztowało kilka ogromnych kroków w tył.



W bardzo dużej mierze jednak zależy to od nastawienia. Jeśli mamy oporny umysł i jesteśmy realistami to na pewno sceptyczne nastawienie będzie sporym utrudnieniem dla kogoś chcącego zacząć medytację. Tej grupie będzie napewno ciężej, niż marzycielom którzy mają otwarty umysł i bujną wyobraźnię.

Mam jednak radę dla tego pierwszego grona - książka Josepha Murphiego "Potęga podświadomości", zmieniła życie niejednej osoby KTÓRĄ ZNAM, w tym moje.



Osobiście uważam, że medytacja może uleczyć wszystko. Wszystko.

Zresztą, wydaje mi się, że idealnym dowodem jest na przykład kultura i życie Mnichów.


Niesamowici Mnisi z Klasztoru Shaolin



Zasugeruję się przykładem Mnichów z Shaolin, ponieważ ich zdolności i siła ducha od dawien dawna zadziwiają ludzi na całym świecie.

Leżenie na włóczni, chodzenie po zbitym szkle, picie wrzątku - to dla nich błahostka, nic wyjątkowego. Są oni zdolni do wszystkiego, a w chwilach bólu... nie odczuwają bólu. Jeden mnich siedział w misie z wrzącym olejem, nad ogniem, nie odczuwając bólu, tym samym pokazując ludziom moc swojej wiary.



Mnisi od najmłodszych lat trenują swoje ciała i umysły, a w życiu ta ciężka praca owocuje niesamowitą świątynią, jaką tworzą wewnątrz siebie.

Wbrew niewielkim gabarytom mają wielką siłę.

Są, na przykład, zdolni przebić szybę igłą wyrzuconą z ręki.

Stanie na jednym wskazującym palcu, utrzymując wagę całego ciała przez 10 sekund, czy rozkrajanie drewnianych desek poprzez rzut kartami do gry jest dla nich całkiem przeciętne.


Mnisi żywią się głównie pokarmami roślinnymi, trenują po kilka godzin dziennie, CODZIENNIE a mają więcej siły niż najlepsi atleci. Z punktu widzenia dzisiejszych atletów, nie powinni mieć żadnych szans "na ringu" (m.in ze względu na bezmięsną dietę idącą w parze z wyczerpującymi treningami). W rzeczywistości to atleta nie miałby szans z Mnichem.

Jak to jest możliwe? Dużą część treningów Mnichów z Shaolin stanowi medytacja.

Zaczynają od najmłodszych lat i rozwijają się przez całe swoje życie codziennie praktykując.



Dlaczego prawie każdy podróżnik medytuje?


Czy przeglądając jakieś blogi, czy profile podróżnicze zastanawiało was kiedyś, czy to prawda, że tylu podróżników medytuje? Jeśli to prawda to dlaczego prawie wszyscy podróżnicy medytują? Czy jest to jedynie pozowanie do zdjęć, żeby się sprzedały?


Wydaje mi się, że medytacja jest nieodzowną częścią życia podróżników. Prędzej czy później każdy kto żyje podróżą natknie się na medytację i podda się jej magii.


Podróż to wolność. To odnajdywanie siebie i poznawanie siebie.

Medytacja to wolność. To odnajdywanie siebie i rozumienie siebie.


Widzicie to podobieństwo? Dlatego właśnie każdy podróżnik na swej drodze w jakiś sposób spotka się z medytacją i w większości przypadków pozostaje przy niej.


Także zdjęcia blogerów w pozie lotosu wcale nie są robione na potrzeby marketingowe, w większości, a po prostu odwzorowują charakter profilu.



Podsumowując korzyści płynące z medytacji:


Uspokaja

Redukuje stres

Leczy nerwobóle

Leczy choroby

Koji migrenę

Poprawia samopoczucie

Pomaga podejmować decyzje

Pomaga w odnalezieniu siebie

Wzmaga kreatywność


Brian Tracy w jednej ze swoich książek przytoczył fragment:

"Prawo przyciągania mówi, że przyciągasz do swojego życia rzeczy, które harmonijnie współgrają z dominującymi u Ciebie myslami."

...a to właśnie może ułatwić medytacja.


Jeżeli już medytujesz to podziel się w komentarzu swoją najelpszą sesją!

Jeśli dopiero zaczynasz to powiedz, co Cię skłoniło żeby zacząć?



154 wyświetlenia
  • Black Facebook Icon
  • Black Instagram Icon
  • Negro del icono de YouTube

Katarzyna Stefańska

ksdzekson@gmail.com